Foto: arch.
Renate Marsch-Potocka urodziła się 21 czerwca 1935 r. w Beeskow, W 1952 jej rodzina przeniosła się z NRD do Berlina Zachodniego. Tam zdała maturę i studiowała prawo na Wolnym Uniwersytecie Berlina. Po studiach wyjechała do Paryża.
Od 1965 roku, z niewielkimi przerwami, była korespondentką DPA (Deutsche Presse-Agentur )
– To był czysty przypadek. Nudziłam się jak mops w centrali w Hamburgu i marzyłam o wyjeździe za granicę. Akurat zwolniło się stanowisko korespondenta w Warszawie. Nikt z bardziej doświadczonych kolegów nie kwapił się do wyjazdu za żelazną kurtynę. Poszłam więc do szefa i powiedziałam: jak nie ma chętnych, to ja pojadę – wspominała.
– Pierwsze kroki nie były łatwe. Nieznajomość języka polskiego utrudniała pracę dziennikarską. Służba bezpieczeństwa nękała zatrudnianych kolejnych tłumaczy, którzy zmuszani do podpisania zobowiązania o współpracy, rezygnowali. Postanowiłam nauczyć się polskiego, nie miałam jednak czasu na gramatykę – opowiadała.
– Powiedziałam nauczycielce, że chcę rozumieć kardynała Stefana Wyszyńskiego i chcę przeczytać „Trybunę Ludu”. Skutki tej mało ambitnej metody odczuwam do dziś – mówiła samokrytycznie, że do dziś jest na bakier z polską gramatyką i nigdy nie pozbyła się silnego niemieckiego akcentu.
W latach 1965 – 1989 z trzyletnią przerwą relacjonowała najważniejsze polskie wydarzenia, m.in. uroczystości 1000-lecia chrztu Polski, strajki w Stoczni Gdańskiej i wybory w 1989 roku.
Dom przy Saskiej 7a był swego rodzaju salonem, w którym spotykali się korespondenci niemieckiej telewizji publicznej ARD, radia publicznego i najważniejszych dzienników „Frankfurter Allgemeine Zeitung” i „Sueddeutsche Zeitung”, a także przedstawiciele opozycji, ale i politycy z obozu władzy.
– Wielkie znaczenie miała dla mnie znajomość z Władkiem Bartoszewskim, która z czasem przerodziła się w przyjaźń. Był chodzącą encyklopedią, stał się moim przewodnikiem po historii Polski, pomógł mi nawiązać kontakty z opozycją – opowiada Renate Marsch. Stopniowo poznaje najważniejsze postaci opozycji – Jacka Kuronia, Bronisława Geremka i Jana Olszewskiego.
Marsch-Potocka zwróciła na siebie uwagę w czasie stanu wojennego. Organizowane po 13 grudnia 1981 roku co tydzień konferencje prasowe rzecznika rządu Jerzego Urbana. Zadawane przez nią, w języku polskim, spokojnie i bez agresji, celne i dociekliwe pytania stawiały nieraz Urbana w niewygodnej sytuacji — tym bardziej że konferencje transmitowane były w polskiej telewizji.
— Nie chciałam prowokować Urbana, to byłoby nieprofesjonalne. Chciałam się po prostu jak najwięcej dowiedzieć. Urban czasami okłamywał nas, nawet się zastanawialiśmy, czy nie bojkotować jego konferencji, ale w końcu zwyciężył realizm. Był interesującym źródłem. Zadaniem dziennikarzy jest zdobywanie informacji, a nie wygłaszanie komentarzy — wspominała po latach.
W 1995 r. odeszła na wcześniejszą emeryturę i zamieszkała na Mazurach — najpierw w Kosewie, potem w Gałkowie.
— Dla dziennikarza Polska stała się nudna, stała się normalnym krajem. Walka o wolność skończyła się, zaczęła się proza życia, problemy gospodarcze — oceniała.
Na Mazurach zaangażowała się m.in. w upamiętnianie współzałożycielki gazety "Die Zeit" hrabiny Marion Donhoff. W Gałkowie urządziła salon jej poświęcony, w którym odbywały się spotkania z pisarzami, m.in. z Arno Surminskim, angażowała się w działalność mikołajskiego liceum imienia hrabiny.
W roku 1989 r. dostała niemiecką nagrodę dziennikarską im. Theodora Wolffa artykuł dotyczący utworzenia pierwszego niekomunistycznego rządu w Polsce oraz jego twórcy Tadeusza Mazowieckiego.
W 2013 r. prezydent Bronisław Komorowski nadał jej Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. W 2019 r. otrzymała Nagrodę im. Biskupa Ignacego Krasickiego za całokształt pracy dziennikarskiej.
Cytaty pochodzą z Artykułu Jacka Lepiarza, a z kolei artykuł powstał w ramach wspólnego cyklu Deutsche Welle i Newsweek Polska. #Czas Solidarności*
Autor, Jacek Lepiarz, był współpracownikiem Renate Marsch w latach 1993-1996. Większość informacji pochodzi z rozmów przeprowadzonych w Berlinie i Gałkowie w latach 20152020. Korzystałem – pisze autor artykułu - też z książki Wolfganga Cresemanna „Renate Marsch-Potocka. Ein Leben für die deutschpolnische Versöhnung” (Renate Marsch-Potocka. Życie dla polskoniemieckiego pojednania").
Pogrzeb Renate Marsch-Potockiej odbył się 7. Marca 2026 w Gałkowie. Więcej informacji w numerze 3/2026 „ Masurische Storchenpost”.
barbara.willan@gmail.com
Strona internetowa jest wspierana finansowo przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Federalnej Niemiec i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Redaktor strony internetowej: Ewa Dulna
Skontaktuj się z nami
mail: barbara.willan@gmail.com
tel. 606 680 218
ul. Prosta 17/3
Olsztyn 10 - 029
https://stowarzyszeniemazurskie.pl/
https://stowarzyszeniemazurskie.pl/de
Zrobione w WebWave CMS