barbara.willan@gmail.com            

  1. pl
  2. de
Opowiadanie znajduje się w książce
 "Wolfsland oder Geschichten aus dem alten Ostpreußen".

 

Wydarzyło się to w 1940 roku, albo pięćdziesiąt lat później? W każdym bądź razie latem, które dobrze pamięta o krainie i jego mieszkańcach. W południe przyjechali rowerem do mazurskiej wioski, której nazwa nie jest istotna w tej historii. Mężczyzna i kobieta zsiedli z roweru  na głównym wiejskim placu.  Mężczyzna postawił rowery w cieniu, kobieta rozpakowała kanapki. Właśnie chcieli usiąść na kamieniu, kiedy naprzeciw nich przed drzwiami stanęła stara kobieta.

-Chodźcie, chodźcie! - woła i macha do nich.

Na jej wołanie przybiegło kilka kur, czarny kot, który ocierał się o nogi starej kobiety i mruczał. Przeszła przez ulicę do rowerzystów, kury i kot szły za nią.

-Nie będziecie tu przecież  na kamieniu jeść obiad - powiedziała.- Chodźcie ze mną do mojej kuchni. Upiekłam świeży chleb i masła jest pod dostatkiem. Placek wyjęłam właśnie z pieca, jest jeszcze ciepły. Jeśli chcecie, mogę upiec placki ziemniaczane.

Mówiła i mówiła, aż rowerzyści poszli za nią do domu. Wytarła stół, przyniosła krzesła z pokoju obok i podała obficie do stołu. Wciąż zmuszała ich do jedzenia, ale sama prawie nic nie jadła.

-Gospodarz je, co pozostanie, tak jest u nas na Mazurach.

Także kury przyszły do kuchni. Stara rzuciła im okruszki chleba, a przy tym przypomniała sobie o jajkach.

-Jajeczko dla każdego - powiedziała - i rozbiła jajka na patelni. Do tego przyniosła ze spiżarki słoninę.

Kot wskoczył na stół kuchenny i patrzył , jak jedzą.

-Dostaniesz, kiedy Państwo będą najedzeni -powiedziała do kota.

I tak szło dalej z podawaniem do stołu i zmuszaniem, jeszcze kawałeczek tu  i łyczek tam.

-Na, nie zapomnijcie o moich kiszonych ogórkach. A chleb ze smalcem i skwarkami smakuje o każdej porze dnia. Kwaśnej śmietany też jest dosyć.

Po tym jak wszystkiego spróbowali, podeszli do drzwi, aby udać się w dalszą drogę. Mężczyzna wyjął portfel.

-Pieniędzy nigdy nie biorę - powiedziała starsza kobieta.- Pieniądze sprawiają, że ręka staje się nieczysta. Wystarczy, jak o mnie pomyślicie.

I pomyśleli. Kiedy jechali, myśleli o starej kobiecie z kurami i kotem i o pięknym mazurskim lecie.

-Przyjedźcie znowu! - zawołała za nimi.

Musiało się to wydarzyć w 1940 roku albo w 1990. Ale to wszystko jedno; na Mazurach czas nie istnieje.

(tłum. Maria Grygo)

 

 


Arno Surminski

"W gościnie na Mazurach"

30 września 2019

36501638_1964219080288773_8990709891744137216_o

 

Zrobione w WebWave CMS

Skontaktuj się z nami

mail: barbara.willan@gmail.com

tel. 606 680 218

ul. Prosta 17/3

Olsztyn 10 - 029

Strona internetowa jest wspierana finansowo przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Federalnej Niemiec.

 

Redaktor strony internetowej: Ewa Dulna